NIEWIELKI ZASIĘG KONFLIKTU

W 1766 zasięg konfliktu był jeszcze niewielki, wywołał jednak takie wzburzenie, że Bohomolec czuł się zmuszony napisać nową komedyjkę z od­wróconym schematem, oddając zwycięstwo wą- saczowi. To wahanie też okazało się trwałe; miało potem nurtować wielu autorów wywyższających bądź jedną, bądź drugą postać. W jednym punkcie Bohomolec został przy swoim, gdy chodzi o ojca panny. W obu komedyjkach jest to ten sam stary szlachcic, pod względem artystycz­nym najciekawsza zdobycz teatru lat sześćdziesią­tych, żywy konterfekt obskuranta z czasów upadku.Wykonawcą roli Staruszkiewicza był Karol Świerzawski, pierwszy wybitny aktor nowego ze­społu, jedyny uczestnik całej jego historii w czasach Stanisławowskich. (Zszedł ze sceny dopiero w 1806.)

DRUKOWANE AFISZE NA MIEJSKICH BRAMACH

Powstało pojęcie sezonu trwającego cały rok, od Wielkanocy do Wielkanocy. Na wielu narożnikach i bramach miejskich pojawiły się afisze, drukowane przed każdym przedstawieniem, a więc stanowiące rodzaj teatralnego dziennika.Podobnie jak to czynili poprzedni królowie, Stanisław August sprowadził do Warszawy ze­społy cudzoziemskie: francuski i włoski; pierwszy zaczął występy 8 V, drugi 7 VIII 65. Jednak od początku myślał również o utworzeniu zawodowe­go zespołu polskiego i ten zamiar też przyprowa­dził do skutku. Do ról męskich zwerbowano byłych studentów kolegium jezuickiego. Większe trudności nasuwała rekrutacja aktorek; kobiety, do których się zwracano, nie chciały się narażać na osławę

MIJANIE POLSKI W PRZELOCIE

Wszyscy jednak mijali Polskę w przelocie. Dopiero na progu lat sześćdziesiątych miejscowy kupiec, Franciszek Albani, uruchomił w Warsza­wie stały teatr zatrudniając aktorów francuskich. Od 181 1762 grywał on regularnie, z przerwą w okresie Wielkiego Postu. Przedstawienia od­bywały się w Operalni, ale innych związków z dwo­rem nie miały. Zespół utrzymywał się ze swoich zarobków. Występował dwa razy tygodniowo. Za miejsce na widowni brał od 2 do 9 złp. Widowi­ska zaczynały się o 5 po południu, a zapowiadano je afiszami. W repertuarze Albaniego znalazły się komedie Moliera, Marivaux, Destouches’a, Dancourta, a także dramy mieszczańskie, m.in. Ojciec familii Diderota.Pierwsza całkowicie nowoczesna organizacja teatralna zakończyła się równie całkowitą klęską. Jeszcze przed Wielkanocą 1763 przedstawienia ustały, a przedsiębiorca zbankrutował. Jego za­biegi o kredyt (m.in. ze skarbu Rzeczypospolitej) pozostały bez rezultatu.Nie wiadomo, by ktokolwiek próbował w ana­logiczny sposób zorganizować teatr przemawiający po polsku. Jednostki widziały jasno jego potrzebę. Zdaje się jednak, że były bardzo nieliczne.

GŁĘBOKO ZAKORZENIONY W POLSKIEJ KULTURZE

Razem z nimi ginął jedyny typ teatru staropolskie­go głęboko zakorzeniony w polskiej kulturze. Od czasów Romantyzmu Polacy widzieli to coraz lepiej i często nad tym ubolewali. Rzadziej zda­wano sobie z tego sprawę, że misteria upadły nie tylko pod naciskiem okoliczności, ale także w wy­niku swojej wewnętrznej ewolucji. Wyjąwszy stronę estetyczną nie zdołały się przystosować do nowych warunków. Z dramatycznego stawały się coraz bardziej gatunkiem lirycznym. W ostatniej fazie rozwoju były już właściwie *pobożnymi kantatami. Świadczą o tym teksty z pierwszej połowy XVIII w., w całości złożone z arii i recytatywów.

CHARAKTER TWÓRCZOŚCI

Wystarczy przeczytać pierwszą z brze­gu, Opatrzności Boskiej dzieło, żeby się zoriento­wać w charakterze jej twórczości. Jest to udrama- tyzowana baśń o królewnie Śnieżce. Rzecz dzieje się „w pewnym państwie”, postaci narażone są na działanie złych mocy, ale sprawiedliwość zwy­cięża; czary nie imają się dobrej Juliji, która może poślubić pięknego królewicza. Jesteśmy blisko fol­kloru, także z uwagi na łatwość asymilowania róż­nych stylów, pisarskich i inscenizacyjnych. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa teatr nieświeski stosował już dekoracje malowane. Ale respektował również średniowieczny . układ symultaniczny. Inscenizacja sztuki pt. Niecnota w sidłach nawiązuje do jeszcze innej tradycji. Wschodnie wnętrze pow­stało tu z rozwieszonych oraz rozesłanych kobier­ców i pasów polskich. 

OLŚNIEWAJĄCE DWORY MAGNACKIE

Zdarzały się wreszcie zespoły mieszane. Kadeci miejscowej Szkoły Rycerskiej (jak często u Radzi­wiłłów) mogli np. występować u boku aktorów zawodowych, albo też wespół z dworzanami, a nawet dziećmi księcia. Dwór magnacki miał przede wszystkim olśnie­wać, co upodabnia go do królewskiego. Głębiej zakorzenieni w polskiej kulturze, magnaci mieli jednak ściślejsze związki z publicznością; tym się tłumaczy udział języka polskiego w repertuarze ich teatrów, na dworze królewskim prawie nie znany. Od samej połowy XVII w. wystawiali włoskie i francuskie utwory, jednak przywilej wyłączności zachował u nich obcy język tylko w operze.